Gary Braver – Tunel

ksiązka tunel„Co, jeśli nie musiałbyś umrzeć, aby dowiedzieć się, czy istnieje niebo? Co, jeśli dowód na to mógłby cię zabić?” – te słowa możemy ujrzeć na tylnej okładce książki Gary Braver – Tunel. Książka wydana nakładem wydawnictwa Replika, stron 363. Jest to jedyna książka Bravera, która znajduje się na polskim rynku oraz najnowsza. Zdecydowanie użyto dobrego jakościowo papieru, który uwielbiam. Nie wiem właściwie dlaczego, ale lubię czytać książki, które nie zostały wydrukowane na białym papierze. Zajmijmy się może treścią książki.

Otóż historia młodego chłopaka, który uległ wypadkowi na rowerze, w wyniku którego zapadał w śpiączkę. Opinia publiczna okrzyknęła go „Cudotwórcą” po tym jak za pomocą telefonu został nagrany moment, w którym to tenże młodzieniec recytuje modlitwę po aramejsku. Opis na okładce kończy się słowami: „Nikt jednak nie zdaje sobie sprawy, kim po wypadku stał się Zack…”. Oczywiście jeśli przeczytasz książkę, to się dowiesz. Po szybkim przekartkowaniu tej pozycji można dojść do wniosku, że zawiera w sobie wiele dialogów, co czyni ją książką lekką, przyjemną i przeznaczoną na kilka wieczorów.

Barney Stinson i Matt Kuhn – Kodeks Bracholi

kodeks bracholi książkaKsiążka, która zrobiła furorę w serialu, a w rzeczywistości także została wydana przez bohateroa serialu – Barney Stinson i Matta Kuhn, który jest scenarzystą i producentem serialu „Jak poznałem waszą matkę”. Książka o tytule „Kodeks Bracholi” pojawiała się w serialu wiele razy. Zawsze, gdy Barney Stinson potrzebował potwierdzania swoich zasad „bracholskich”, czyli brachów, braci, kumplów. Aż nastał dzień, w którym to książka pojawiła się także na półkach księgarni amerykańskich, aby następnie zawitać w Polsce. Na okładce pojawia się informacja, że jest to bestseller New York Timesa. Książka nie jest droga, bo kosztuje zaledwie 29,95 zł w Empiku, a skusiłam się na nią, ponieważ jestem po prostu oddaną fanką serialu. Myślę, że większość osób zrobiło to z tego samego powodu. Jakie między innymi reguły i zasady pojawiają się w książce? Należy pamiętać, że wszystkie reguły i prawa kodeksu, który pojawiały się w serialu, są zawarte także w tej książce.

„Artykuł 47. Brachol nigdy nie ubiera się na różowo. Nawet w Europie”.

„Artykuł 93. Brachole nie gadają do siebie po francusku.”

To są przykłady krótszych artykułów, ale wiedzcie, że istnieją w książce także bardziej rozbudowane prawa kodeksu. Zaś na stronie z dedykacją można zobaczyć taki napis: „Dla mnie, najlepszego Brachola, jakie znam.”

Książka jest zatem idealna do postawienia na półce dla fana serialu, a sprawdzi się także świetnie jako prezent. Polecam!

Jan Garavaglia – Jak nie umrzeć

książka jak nie umrzećKsiążka Jan Garavaglia – Jak nie umrzeć to idealny przykład tego jak wydać książkę, aby wzbudziła zainteresowanie, zachęciła do zakupu, a po przeczytaniu okazała się kompletną klapą. Dokładnie tak jest w przypadku książki „Jak nie umrzeć”. Już sam tytuł jest interesujący i przykuł na początku moją uwagę. A gdy dowiedziałam się, że książka została napisana przez słynną Dr G, czyli lekarza sądowego, którego program mamy okazję oglądać w telewizji, to wpadłam w euforię, ponieważ uwielbiam książki o takiej tematyce. Tym bardziej, że podtytuł książki brzmi właśnie: „opowieści patologa sądowego”. I czego chcieć więcej? Nawet opis na odwrocie książki potęgował uczucie pragnienia i radości. Cytuję: „Wejdź do mrocznego świata medycyny sądowej. Poznaj najbardziej tajemnicze przypadku ludzkiej śmierci.” I dalej czytamy: „Towarzysząc jej podczas sekcji zwłok, będziemy świadkami wielu zaskakujących i szokujących odkryć, które rzucą światło na sekrety naszego ciała.” Jedyne szokujące odkrycie, którego doznałam podczas czytania tej książki do informacja, która pojawiła się w mojej głowie – dlaczego ta książka jest tak nudna? Zdecydowanie nie polecam tej pozycji, ponieważ zapowiadane odkrycia ze świata ludzkiego organizmu są typu: „palenie papierosów zabija, więc ich nie pal” i wiele innych okryć w podobnym stylu.

Owszem, mogę przyznać, że pojawiły się także małe ciekawe fragmenty, jednak nie warto kupować książki tylko po to, aby się z nimi zapoznać. Są zdecydowanie lepsze pozycje związane z tą tematykę i można je znaleźć na półkach księgarni. Odradzam marnowanie czasu na książkę „Jak nie umrzeć” napisaną przez słynną Panią Dr G.

Jack Nasher – Jak rozpoznać kłamcę?

książki psychologiczneJuż sam tytuł wzbudza u czytelnika zainteresowania tą pozycją, bo przecież któż by nie chciał nauczyć się rozpoznawać kłamcę? Ponadto po przeczytaniu wzmianki o autorze tejże książki nie można oprzeć się wielkiemu pragnieniu sięgnięcia po nią. Na odwrocie można przeczytać: „Dr lord Jack Nasher – Awakemian – psycholog biznesu, prawnik, wykładowca na uniwersytecie oksfordzkim oraz członek Society of Personality and Social Psycholoy.” Taki opis działa jak płachta na byka ludziom, którzy interesują się choć w najmniejszym stopniu psychologią. Tylko pojawia się także jeden haczyk z tym związany. Jeśli sięga po nią człowiek choć trochę zainteresowany zagadnieniem, to nie odkryje w niej nadzwyczaj ciekawych porad. Jednak warto ją przeczytać chociaż dla interesujących wzmianek dotyczących badań naukowych i ciekawostek z dziedziny psychologii.

Po przeczytaniu książki nie staniesz się ludzkim wykrywaczem kłamstw, jak zapewnia Cię wydawca na odwrocie. Po prostu poszerzysz swoją wiedzę. A aby choć w najmniejszym stopniu móc rozpoznawać kłamcę, musisz włożyć to więcej wysiłku niż tylko przeczytanie książki.

Podsumowując, książka jest ciekawa i czyta się ją jednym tchem, kartki szybko się przewracają, to pozycja na kilka wieczorów, podczas których nie trzeba wytężać zbytnio umysłu.

Michel Sapanet – Kroniki lekarza sądowego

medycyna sądowa książkaJeśli interesuje Cię tematyka medycyny sądowej, jeśli lubisz czytać o różnych sposobach na popełnienie przestępstwa, jeśli nie budzi w Tobie obrzydzenia opis rozkładającego się ciała, to ta książka jest właśnie dla Ciebie! Michel Sapanet – Kroniki lekarza sądowego to książka, która zachwyci każdego, kto interesuje się choć trochę tą tematyką. Jest to jedna z tych pozycji, o których z myślą pojawia się w głowie stwierdzenie: „nareszcie ktoś odpowiedni chwycił za pióro i opisał swoje zawodowe poczynania”. Właśnie takich książek moim zdaniem brakuje na półkach. Jeśli chodzi o podobną tematykę, to godna polecenia jest także książka „Trupia farma” Billa Bassa, jednak o niej innym razem.

Kroniki lekarza sądowego”, to książka, która spotyka na swojej drodze tylko dobre recenzje, ponieważ żaden czytelnik nie ma jej nic do zarzucenia. Owszem, niektóre rozdziały nie są tak ciekawe jak być powinny, ale wynagradzają to inne rozdziały, które są ciekawsze niż by się zakładało. Można przyznać, że tak skonstruowana książka nie jest lekką lekturą do czytania, ale to mylne stwierdzenie, ponieważ „Kroniki lekarza sądowego” to pozycja na dwa wieczory. Zdecydowanie polecam.

Thierry Jonquet – Tarantula

thierry jonquet tarantulaJeśli męczy was wielowątkowość, tajemnice, niedopowiedziane historie, niezakończone rozdziały i jeszcze raz tajemnice, to nie planujcie przeczytania tej książki, bo nie znajdziecie w niej niczego innego jak właśnie tego, co wyżej wymieniłam.

A jeśli jednak właśnie to was zachęca do przekładania kolejnych kartek książki, aby w końcu zaspokoić swoją ciekawość wiedzą, którą posiądziecie czytając ostatni rozdział, to pędźcie czym prędzej do księgarni, biblioteki, aby nabyć książkę „Tarantula” – Thierry Jonquet.

Opis pojawiający się na okładce jest naprawdę zachęcający – „Sade i Sartre w jednym, czyli historia kata i jego ofiary. Tylko dla dorosłych.”

Nie chcę za bardzo zdradzać fabuły książki, bo jakakolwiek informacja może wam popsuć przyjemność odkrywania tego świata samodzielnie. Jednym się z wami podzielę – po przeczytaniu książki tylko jedno pytanie pojawi się w waszej głowie „jak to!?” i nie odłożycie tej książki na półkę, ponieważ od razu zaczniecie czytać ją jeszcze raz, aby wszystko sobie poukładać w głowie. Właśnie tak działa ta książka. Nawet najmniej doświadczeni czytelnicy z mojego otoczenia przeczytali tę książkę w dwa wieczory i pragnęli więcej takich historii. Książka naprawdę wciąga do swojego świata i nie pozwala się z niego uwolnić. Sięgnij po nią, a już nigdy nie opuści twojej głowy!

Ian Caldwell, Dustin Thomason – Reguła czterech

reguła czterech książkaKsiążkę, która wzbudziła miłość do literatury w młodzieńczym wieku, taką książkę trzeba mieć na półce i pamięta się o niej przez bardzo długi czas. W moim przypadku była to pozycja, który wyszła spod pióra dwóch autorów, a mianowicie byli nimi: Ian Caldwell i Dustin Thomason. A książka nosiła tytuł, a raczej wciąż nosi „Reguła czterech”. Niestety nie mogłam jej przez dłuższy czas znaleźć w żadnej księgarni, aby pojawiła się na mojej półce książek wartych uwagi, ale w końcu nastał ten czas i moje wybujałe fantazje się ziściły. Przeczytałam ją ponownie po kilku latach i muszę powiedzieć, że za pierwszym razem była lepsza. Albo ja jestem już bardzie doświadczoną czytelniczką, która miała do czynienia z lepszymi autorami. Jednak nie jestem tu po to, aby ją krytykować, ponieważ pierwsze miłości traktuje się z sentymentem.

Zaraz po niej zachłysnęłam się człowiekiem o imieniu Harlan. Tak był to Harlan Coben i jego seria książek o Myronie Bolitar. Przeczytałam jednym tchem jego ok. 20 książek i byłam zachwycona, a wręcz wniebowzięta, ale o nim innym razem. Wracamy do Reguły Czterech.

Każda strona tej książki, może nie każda, ale większość z nich czyni książkę bardziej ciekawszą, a was czyni osobami zapatrzonymi w białe kartki z czarnymi literkami. Dobra, tyle piszę o tym, jaka ona jest wspaniała i jak bardzo warto ją przeczytać, ale właściwie nie wiecie jeszcze o czym ona jest.

Rzym, koniec XV wieku – dwaj posłańcy opuszczają Watykan i galopują do kościoła św. Wawrzyńca. Za zdradę swojego pana, Francesco Colonny ponoszą okrutną śmierć. Zbrodnia wyjdzie na jaw po stuleciach… i pojawią się nowe ofiary związanej z nią tajemnicy. 500 lat później dwaj studenci Uniwersytetu Princeton próbują zgłębić tajemnicę dziwnej księgi z 1499 roku… Czy autorem był rozpustny mnich, gwałciciel i awanturnik czy też wyniosły humanista z potężnego rodu Collonów? Pełna kryptologicznych łamigłówek, opowiada pozornie prostą historię – o człowieku, który we śnie szuka ukochanej. Księga kryje w sobie wielką tajemnicę…

Warto? Przekonaj się sam!

Joanne Limburg – Moje życie w kręgu obsesji. Pamiętnik.

moje życie w kręgu obsesjiZapowiadało się fantastycznie. Książka dokładnie w jednym z ulubionych klimatów. Miała dogłębnie przeszywać osobowość autorki, która cierpi na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne wywołujące myśli, których wcale nie chciała mieć w swojej głowie. Z racji, iż to była, a raczej wciąż jest pewnego rodzaju autobiografia lub jak sama autorka woli określać ją mianem pamiętnika, to miałam nadzieję, że poruszy te najbardziej istotne fragmenty swojego życia związane z tymi zaburzeniami, ale między opisami dnia codziennego pojawiały się skróty artykułów naukowych, które właściwie nic nowego nie wnoszą do treści tej książki. Niezliczona liczba przypisów zmuszała do ciągłego zerkania na dół strony.

Jedyna ciekawa rzecz, która mobilizowała mnie do ciągłego przewracania kartek, to test padewski, który rozpoczynał każdy rozdział. Było to jedno zdanie opisujące pewne zachowanie. Test ten w psychologii ma na celu ujawnienie zaburzeń psychicznych u badanego.

„27. Czasami nie jestem pewien, czy wykonałem czynność, którą tak naprawdę wiem, że wykonałem”.
21.Wracam do domu, że sprawdzić drzwi, okna, szuflady itd., ponieważ muszę się upewnić, że zostały dobrze zamknięte.”

Jedynym przewinieniem, które mogę sobie zarzucić wobec książek jest zaginanie ich rogów. Ale jak ostatnio gdzieś mi przed oczyma przemknęło, to zaginanie rogów książki nie jest jej niszczeniem, ale procesem personalizacji. Sto procent prawdy. Książka wyniesiona z księgarni jest taka bezosobowa, a podpisanie jej imieniem i nazwiskiem wydaje się być karygodne, więc zaginanie rogów jest dobrym tego zamiennikiem. Wcale nie zgubiłam wątku, już wracam do naszej kobiety o zaburzeniach obsesyjno-kompulsywnych.

Czy warto książkę przeczytać? Zdecydowanie tak! Aby z pełną świadomość nie polecać jej innym ludziom, ponieważ skażemy ich na pewną stratę czasu.

Adam Nergal Darski – Spowiedź heretyka

adam nergal darski książkaJedno trzeba przyznać na pewno. „Spowiedź heretyka” jest rewelacyjnie przygotowana pod względem graficznym. Nawet papier zachwyca swoją jakością. Zdjęcia z życia Adama są tak fascynujące i zaskakujące, że nawet analfabeci powinni ją kupić, by móc tylko obejrzeć te fotki. Graficzne odniesienie do religii, wierzeń ludów, czcionka, nazwy rozdziałów, wszystko to powoduje, że czytelnik i nabywca nie żałuje wydanych pieniędzy.

A jeśli chodzi o treść? Nie jest zadziwiająca, bo wielu rzeczy można było dowiedzieć się czytając wiele wcześniejszych wywiadów z Nergalem. Jednak mimo wszystko bardzo mi się podobało, czyta się jednym tchem. Może czasem nie mogłam znieść wymijających odpowiedzi Adama. Bo w końcu jeśli godzisz się na wydanie książki, która jest wywiadem-rzeką, to nie można odpowiadać na pytanie jednym zdaniem albo formułą „Co to za pytanie? Nosy was nie swędzą?” (strona 235). Zrozumiałe, że artyście można więcej. Ale chciałabym przeczytać nieco bardziej rozbudowane odpowiedzi na niektóre pytania. Przecież nie wydaje się takiej książki, aby trzymać swoją prywatność tylko dla siebie.

To wszystko wydaje się być takiej nieistotne, gdy z półki zerka na was twarz Nergala, bo z niewielką pomocą grafików jego zdjęcie na okładce jest naprawdę warte spojrzeń wielu dziewcząt, który leżąc w pentagramie będą składać ku niemu ofiary z białych kotków. Och, z czarnych, przepraszam.

Kiedy myślę o Kościele, w głowie mam obraz zoo. Wszystko jest uporządkowane, wszędzie stoją klatki. W jednej siedzą małpy, w innej wielkie słonie, a w kolejnej żyrafy… Działanie Kościoła jest właśnie wsadzaniem do klatek, porządkowaniem rzeczywistości na siłę. Różnica jest taka, że zoo jest przeważnie małe, a chrześcijaństwo to ideologia, która chce wsadzić za kraty cały świat. To oczywiście dotyczy każdej zinstytucjonalizowanej religii, ale odnoszę się do tej, którą znam, bo żyję w kraju w którym ona dominuje…

Dan Brown – Kod da Vinci

książka dan brownKsiążka, która zachwyca. Książka, która czaruje. Książka, która trzyma w napięciu od pierwszej kartki. Właśnie taką książką jest „Kod Leonarda da Vinci” - Dan Brown. Książka stała się jeszcze bardziej popularna dzięki fantastycznej ekranizacji, która podbiła świat kinematografii w 2006 roku. Tom Hanks wcielił się w postać Roberta Langdona i zrobił to wyśmienicie. Zdecydowanie jest to pozycja, którą warto mieć na półce. Można do niej wracać w chwilach, gdy sentyment złapie nas za kostkę.

Książka wzbudziła wiele kontrowersji w każdym świecie. Nawet polski Episkopat wydał oficjalne oświadczenie, w którym to skrytykował książkę Dana Browna jakoby miałaby zawierać fałszywe twierdzenia teologiczne i historyczne. A to mi niespodzianka, że książka fikcyjna nie jest oparta na autentycznych wydarzeniach! Księża musieli się bardzo zaskoczyć.

Powstało także ok. 10 książek o książce Dana Browna. „Specjaliści” zwęszyli sposób na łatwy pieniądz i w swoich „naukowych” książkach opisywali wszystkie historyczne i teologiczne poglądy zawarte w książce.

Mimo wszystko, a raczej właśnie dzięki temu wszystkiemu książka Dana Browna powinna pojawić się na półce każdego wymagającego czytelnika. Od jej wydania minęło już 9 lat, a mimo wszystko nadal budzi we mnie ciekawość i chęć sięgnięcia po nią.